Przemoc w organizacji


Skąd się bierze? Ze strachu, to oczywiste.

Czasami słyszę, że jest „taka przemoc lżejsza”, psychiczna – szef gnębi podwładnych, pracownicy zamęczają się wzajemnie. I że jest „przemoc poważniejsza” – z groźbami wprost, czy nawet fizyczna.
bossSłyszę też, że ta „lżejsza” nie jest w sumie taka groźna, że jakoś da się nad nią zapanować, i że jak już się biją, to dopiero tragedia…
A wcale nie tak jest. Nie ma tu skali czy wyraźnego następstwa.
Przemoc to przemoc. Tylko wyrażamy ją w sposób, do jakiego mamy dostęp, tak, jak potrafimy i jak to się robi w środowisku, w którym funkcjonujemy.
Pozostaje jeszcze pytanie jak z przemocą pracować? W organizacji, która zidentyfikowała ten problem najczęściej zaczyna się od uczenia ludzi ich praw i obowiązków. Przywołuje do porządku. Wychowuje. Wchodzi się na wysokie „C” etycznych norm i zasad. Najczęściej czyni się ofiarę z dwóch-trzech „sprawców”. A to znów nie (jedyna) droga.
Należy zapytać najpierw: czego się boicie?
Bywa różnie: niepewnej przyszłości, jakiejś redukcji czy optymalizacji, czasami, że się nie da rady albo, że ktoś okaże się lepszy. Jednak w gruncie rzeczy ludzie najbardziej boją się utraty godności. Odczłowieczenia. Bycia-niebycia. Bycia zbędnym.
Droga od przemocy prowadzi więc przez przywrócenie poczucia bezpieczeństwa i podmiotowości. Przez potraktowanie ludzi po ludzku. Ustalenie spójnych reguł i zasad, odwołanie do uzgodnionych wartości. Przez konsekwencję, uczciwość i otwartość. Przez wspólną, rzetelną pracę w rzeczywistości takiej, jaka jest. Bez rewolucji. Nic trudnego 🙂
To zadanie szefów.
I to duża dla nich szansa: kto potrafi przywrócić poczucie bezpieczeństwa, staje się przywódcą.